Na swoim blogu Marek Migalski bezlitośnie skrytykował prawybory w PO (tu). Niektórzy komentujący wykpiwali go z tego powodu, pisząc np. W PiS prawybory już były? Na kogo Pan głosował? 
Jest faktem, że takie zarzuty nie brzmią szczególnie logicznie w wykonaniu przedstawiciela partii, w której kandydatów na szefów okręgów może wskazywać tylko prezes, zaś w oficjalnej relacji z ostatniego kongresu można przeczytać (tu): Jarosław Kaczyński dodał, że w ocenie parlamentarzystów będzie uwzględniana ich współpraca z mediami. „Chodzi o to, żeby przekazywać to, co jest linią PiS, a nie pomysły własne, szczególnie jeśli są obok tego, co proponuje PiS” - powiedział.

Tym niemniej, przecież na tym kongresie zostały wprowadzone bardziej demokratyczne zasady wyboru władz - ale na poziomie podstawowym.Kandydatów w podstawowych organizacjach można już wskazywać oddolnie.
Marku - jeśli mógłbym coś doradzić - najskuteczniejszą formą krytyki byłoby pokazanie, że PiS potrafi pójść jeszcze dalej. Sam prezydent w liście do premiera przyznaje, że prawybory są skutecznym sposobem przyciągania uwagi opinii publicznej i spychają na plan dalszy sprawy istotne. Jeśli tak, to może trzeba je zrobić samemu, wykorzystując je do debatowania nad sprawami naprawdę ważnymi.
Oczywiście, nie chodzi tu o wybory ogólnokrajowe. Wewnątrzpartyjne wyzwanie rzucone urzędującemu politykowi zdarza się bardzo rzadko nawet w USA, zaś na poziomie prezydenta to i tam możliwość czysto teoretyczna. Jednak zbliżają się wybory samorządowe i to jest pole do popisu dla PiS.
Po odwołaniu Kropiwnickiego w żadnym z największych miast nie rządzi prezydent należący do PiS. To wyśmienita okazja, by wprowadzić prawybory takie, o jakich - sądząc z wpisu na blogu - marzysz. Może w nich nie być tak, że (lider partii) wyznaczył dwóch kandydatów i do tego ograniczył "swobodny" wybór. Zróbcie to tak, jak piszesz - by było można krytykować kandydatów a nikt za to nie wyleci na zbity pysk z partii. Niech wyrazić swoją wolę będzie można inaczej, niż zachwalając pretendentów. Walka pomiędzy nimi niech będzie taka, jak opisujesz to, co się działo pomiędzy Obamą a Clinton - ostra, zacięta i swobodna.
Kandydaci PiS, ścierając się w takich prawyborach, mieliby zdecydowanie łatwiejszy dostęp do mediów i - tym samym - do serc wyborców. Zaś szlachetna rywalizacja miałaby miejsce nie tylko pomiędzy nimi. Także pomiędzy polskimi partiami politycznymi. To jest coś, na co bardzo liczę. Już za tydzień przedwyborczy kongres PiS. Po Twoim wpisie, Marku, wierzę, że będziesz na nim walczył o prawdziwe prawybory.